Mam to w chmurze

Każdy z nas ma w tym świecie awatara. Włosy, spojrzenie, uśmiech. Szczotkowanie loczków, mycie zębów, karmienie. Jeszcze zawiązać sznurówki. Laleczka gotowa do wyjścia. Futerał bez znaczenia. Czy naprawdę? Bagaż doświadczeń każdej i każdego z nas, wiedza i mądrość zanurzone w bezkresnym oceanie uczuć, potrzebują ekspresji. Poznając drugą osobę widzimy mizerną lub efektowną fasadę. Kukiełka mrugnie, pacynka dygnie. Na zapleczu mogą tlić się koszmarne ruiny lub może rozkwitać feerią barw rajski ogród myśli i wrażeń. Patrząc w tunele oczu próbujemy odgadnąć co siedzi w chmurze znajomka czy kumpeli. Poezja czy literatura stworzone przez bliźniego pozwalają odsłonić rąbek chmury, w której się kokosi. W większości codziennych przypadków jesteśmy niestety zdani na pozory. Ruletka spojrzeń, poker póz. Awatar musi wystarczyć za wizytówkę całego „księgozbioru” trzymanego w indywidualnej chmurze. Futerał oczywiście ma znaczenie. Tragedia wchodzi na deski teatru życia, gdy za pachnącą i wykwintną wizytówką czai się nicość czarnej dziury.