Free doom

W okolicy pachniało słodyczą beztroskich konwalii. Napływające zewsząd zmysłowe sygnały tworzyły unikaną, osobliwą  aurę. Nic gwałtownego. Szereg małych, niedostrzegalnych nawet kącikiem oka zmian. Byle nie obudzić strachu. Byle nie spłoszyć. Byle-nie-spłoszyć. Powolutku. Proces ma czas. Zmiany, nawet drastyczne, w tym tempie będą akceptowane. Przecież wszyscy chcą marzeń. Podstawmy im pod nos. Niech czerpią pełnymi garściami. Do mdłości. Wolność przede wszystkim. Przed kompem, tabletem czy komórką. LCD pulsuje w żyłach. Będzie to … przyjemne. Zjeść i mieć. Zazgrzytało nieprzyjemnie i …spodziewanie. W zakamarkach zakamarków synaps szarej istoty, właściwie z niebytu pojawiły się ziarna wątpliwości. Przecież …logika! – Kurzy się w kącie. Fasada zbudowana z pomocą technologii i socjo-manipulacji błyszczy powabnie złotym cielcem,  obiecując spełnienie. Podejrzewający muczący niespokojnie i rozglądający się strachliwie, ponaglani są  przez bezkrytycznie rozanielonych. Igrzyska freedoom się rozpoczęły. Zalogowany?

Kategorie: ---

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.