Partyzant

Zrzut udany. Znaleźć schronienie. Zamaskować się i przeczekać. Walka trwa. Cios może przyjść z każdej strony. Strategia przetrwania – tego potrzebuję. Zapasy są.  Wyjadacze pokażą co trzeba. Bez wsparcia nie masz szans. Główka pracuje – porcja wiedzy, szczypta improwizacji, garść szczęścia i kilo bezczelności. Skryć się i przeczekać? A może misja – ognisty rajd grając wszystkim na nosie?  Przeczekam. Musi się udać.
Życie.

Wrzuć monetę

Może by dziś opisać zwyczajność. Normalność. Obojętność. Matematycznie ujmując to średnia z ostatnich zarejestrowanych poziomów hormonów oraz ustalonej czułości receptorów radości i smutku. Im silniej naciągnięta guma radości tym boleśniejsze odreagowanie i huśtawka przywracająca równowagę. Nie ma nic za darmo. Truizm. Wrzuć monetę do automatu szczęścia. Co w przypadku gdy kieszeń pełna grosza? Przesterowanie, przedawkowanie bodźca prowadzi do ustalenia odporności i zobojętnienia nań. Co za dużo to niezdrowo. Kolejna prawda wyssana z mlekiem matki. Jak coś lubimy może warto celebrować i świadomie to sobie ograniczać by późniejsza satysfakcja była większa. Wytęsknione receptory jęczą z rozkoszy. Znów naciągamy gumę. Wielka radość. Na chwilę.

 

Przypomnimy to Panu hurtowo.

Odwracamy głowy. Odwracamy swoją uwagę. Gadżety i bzdety. Wszystko dobre żeby zapomnieć. Dalekim zakątkiem świadomości przeczuwamy, że tam jest. Otoczona woalem chłodnego spokoju. Pewna i nieunikniona. W natłoku zdarzeń i potoku złudzeń co jakiś czas wyrywani do tablicy zgłaszamy ustawiczne nieprzygotowanie. Taka młoda, widziałem go wczoraj – niemożliwe. Uff. To nie ja. Mam jeszcze czas.
Bzdura. Nieunikniony ciąg zdarzeń ma jasne i zdefiniowane zawczasu zakończenie. Warto każdego dnia pielęgnować i szanować dar życia oswajając równocześnie jego integralną część. Śmierć.