Mamy dwa mózgi

Najstarsze rejony mózgu obsługując podstawowe i strategiczne dla przeżycia procesy stały się fundamentem dla nowego wspaniałego tworu. Tworu odmiennego w zadaniach i sposobie funkcjonowania. Stare rejony zaprogramowane przez ewolucję ograniczały rozwój i możliwości ekspansji. Potrzebna była nowa platforma. Tabula rasa. Powstał twór plastyczny i elastyczny, zdolny do absorbowania, analizowania i interpretowania CZEGOKOLWIEK w czasie rzeczywistym. Przedstawiam Mózg v2.0 – integrator doskonały. Drugi mózg wyższego poziomu to swoista maszyna wirtualna. Przestrzeń do wynajęcia. Prywatny Matrix. Każdy z nas mebluje to mieszkanko od początku istnienia. W późniejszych etapach życia otwieramy szafy wspomnień, wyglądamy za okno wielozmysłu, przeszukujemy szuflady doświadczeń oraz kartkujemy w przód kartki kalendarza przewidując rozwój wypadków. To w tym mieszkaniu tworzone są projekcje. JA – raportuje aktualny status osobnika bazując np. na poziomie neuroprzekaźników – powstają uczucia, myśli i dążenia. Rodzi się świadomość. Zanurzona we własnym sosie szybko wpadłaby pewnikiem w obłęd. Podmiot musi się czymś zająć. Projekcja ŚWIAT tworzy barwne tło. To peryskop naszej świadomości dostarczający pożywki -  wyboru istotnych informacji z zewnątrz do stworzenia podrzędnej względem JA wizji otoczenia. Przypuszczam, że sny mogą być kolejnym rodzajem projekcji mającym zająć czymś „nudzące” się w nocy rejony mózgu. Sny pokazują, że projekcje mózgu nie mają żadnych ram ani ograniczeń. Podejrzewam, że można by nauczyć „świeży” mózg myślenia, że jest koparką czy grą w ponga. Drżyjcie koparko-szczury laboratoryjne. Analizując sytuację można postawić pytanie – na ile autonomiczny jest Mózg v2.0? Co z wolną wolą i samostanowieniem? Czy nasza świadomość zdaje sobie sprawę i ma możliwość kontroli  ewentualnego wpływu wywieranego przez stare struktury?

Ziewam. Stare doszło do głosu…

Kosmodrom

Dziesiątki lat przygotowań. Z początku przedsięwzięcie rodziło się w bólach. Potem żmudne szkolenia, nabywanie doświadczeń. Dzień w dzień. Monotonna ciężka praca i kompulsywne gromadzenie materiałów i zasobów miały zapewnić sukces. Jeszcze kilka puszek i klucz fi 16. Uff. Ciepłe gacie też. Całe cholerne życie starań dla tej jednej chwili…
Jeszcze sprawdzić gotowość.
3,2,1 … odlot!
Już z daleka widać krwawą łunę.

Co roku 1 listopada.

Grille

W trakcie spaceru przechodzimy koło cmentarnej bramy. Pociecha przystaje.
„Maaamoooo, taaatooo zapiszmy się!” – krzyczy i podskakuje pokazując palcem na … wiszące klepsydry.
„Może innym razem” – odpowiada skonfundowana głowa rodziny.
Kurtyna.

 

Cień wielkiej góry

Wielka stara góra skrzętnie skrywała głębię tajemnic.  Czeluście twardych zrębów skał jawiły się milczącymi posępnymi strażnikami. Liczne pułapki przełęczy i potrzaski wąwozów przez wiele lat powstrzymywały pożądliwych śmiałków.  Wydawało się, że wszystko na marne, wszystko stracone.  Kap, kap. Kropelka za kropelką. W coraz większy strumień. Z głębokich czeluści jaskiń – nieświadoma swej  słabości  – z każdą kroplą uwalniała część chronionej z takim pietyzmem tajemnicy. Radość, cierpienie, pożądanie, strach, obawa wypływały rywalizując ze sobą nieustannie w głębię dolin odciskając zarazem  piętno na rodzących je skałach. Rozpoczął się kipiący feerią barw spektakl w dolinie świadomości. Przestrzeń odczuwania i przeżywania dostarczała niezapomnianych bodźców i wrażeń. Niepowtarzalna projekcja ujawniła skrywane królikiem w kapeluszu,  wstrząśnięte i … zmieszane dobrozło. Kali mógł wreszcie ukraść krowa.

Kolaps galaktyk zachodził niemą agonią miliardów słońc.

iKlops

Dzień za dniem…Obrośliśmy w tłuszcz wygodnej rutyny. Straciliśmy instynkt samozachowawczy. Ciągłe zaopatrzenie w prąd, gaz, bieżącą zdatną do picia wodę usypiają już od wielu lat dzwonek alarmowy w naszych głowach. Półki supermarketów uginające się pod ciężarem mięsiwa, różnego autoramentu jadła i napojów zakłócają poprawną percepcję rzeczywistości. Może się tak zdarzyć, iż któregoś dnia nagle obudzimy się w świecie pozbawionym zaopatrzenia i udogodnień. Nasze sprytne babcie były zabezpieczone w przetwory, sałatki, dżemy, konfitury, worki pełne mąki i kartofli. W pobliżu dreptały kurki i kaczki. Gdzieniegdzie pochrumkiwały świnki i muczały krówki. Piec kaflowy dawał ciepło i chleb powszedni. Mogło się walić… Dzisiejsi ludzie wychowani w uzależnieniu od systemu oferującego ułudę bezpieczeństwa staną w obliczu niedoboru uzbrojeni w … ipoda, iphona i ipada. Czy uda im się wystrugać iłuk ikozikiem?
Może nawet rozpalą iogień w ikozie?  iKlops.