Papierowy ksieżyc z nieba spadł…*

Każdego dnia po przebudzeniu towarzyszy mi nieodparte uczucie niedowierzania rzeczywistości. Czuję się jak kiepski aktor rozpoczynający kolejny spektakl w podrzędnym teatrze życia. Teatrze straszącym nie pierwszej młodości dekoracjami, zniechęcającym kiepsko dobranym repertuarem, zatrudniającym statystów udających pierwszorzędnych aktorów. Zastanawiam się co rano skłania mnie kolejny raz do asystowania w tej szopce. Do wypruwania sobie flaków, napinania i spinania, do powtarzania zgranych do cna ról, gdy w kąciku mózgu ciągle tli się świadomość, że to tylko na niby, że to bujda na resorach.
Na rogu ulic Przeczuwam i Kwestionuję tli się myśl, że nadejdzie czas, gdy ściągną w końcu dekoracje i moim/naszym/waszym oczom ukaże się to co było trzymane pod przykrywką, buzowało w kotle tajemnic walcząc zaciekle o ujawnienie, o pokazanie swej prawdziwej mordy światu. Pięknej lub szpetnej, ale prawdziwej.
Póki co kolejny ranek, kur pieje.
Kurtyna w górę.

*Halina Frąckowiak

Z języczkiem

Migoczące, tłące, płonące.
Setki, tysiące.
Ogniki.
Języki ognia.
Ognisko.

Analizujemy i badamy swój trwający ułamek sekundy mały jęzorek ognia, zastanawiąjąc się kto, po co, czym pali w tym palenisku.
Składamy dzięki, wznosimy modły.
Eksperymentujemy, wysuwamy coraz to nowe teorie.
Spoglądając w żar płonącego ognia utwierdzam się w poglądzie, iż zadanie wydaje się beznadziejnym…

Zdrada w podstępne, zimne oczy gada*

Zdradzając kogoś, zdradzamy także samego siebie.
Zdradzamy swoje przekonania, łamiemy przysięgi, plamimy sumienie.
Szkoda, że wielu z nas przekona się o tym post factum, pogryzając z rana na śniadanie wyrzuty sumienia.
Czasami warto się zastanowić czy smakowity z wyglądu kąsek nie będzie odbijać się nam czkawką do kresu naszych dni.

*Maanam

W bajce.

Ludzką miarą.
Ludzką myślą.
Ludzką bajką.

Nasze postrzeganie rzeczywistości można porównać do życia w 1 klatce 3 godzinnego filmu. Wymościliśmy sobie wygodnie gniazdko  rojąc sny o potędze. Ogrzewani żarówką projektora przez ułamek sekundy mówimy o stablizacji i panowaniu nad światem. Nazwaliśmy i poznaliśmy każdy kąt klatki, bezpieczni, ze słownikami pełnymi nomenklatury pod pachą. Dzierżąc je niczym tarcze, wyszukujemy słowa-wytrychy chroniąc się przed prawdą, przed wyskoczeniem poza zasiedzony i wydeptany szlak.